Głodówka niejedno ma imię. Chudniemy, ale…

głodówka

Zasoby energetyczne tkanki tłuszczowej u szczupłego człowieka to odpowiednik 110-130 tys. kcal. U osoby z nadwagą przekraczają 200 tys. kcal. Podczas godzinnego intensywnego treningu można spalić 800-1100 kcal, dlatego coraz popularniejsze stają się głodówki. Czy są skuteczne? To zależy….

Pierwsze od 12 do 16 godzin bez jedzenia jest względnie nieszkodliwe. Wątroba ma zgromadzone dość glikogenu – cukru, który pełni funkcję podręcznego zapasu energii – byśmy mogli funkcjonować całkiem normalnie. Potrzebuje go m.in. mózg. Glikogen magazynowany jest w mięśniach i wątrobie, są to jednak niewielkie zapasy – łącznie 400-450 gramów, co odpowiada ok. 1200 kcal – i podczas głodówki szybko się kończą.

Już po 16 godzinach glikogenu jest na tyle mało, że organizm zaczyna „spalać” zawarte w mięśniach białka, by uzyskać potrzebną mózgowi glukozę. Po trzech dniach proces ten zaczyna być groźny dla zdrowia. Dlatego nigdy nie należy stosować postu dłużej niż przez dobę czy dwie.

Gdy cały glikogen jest już zużyty, organizm, zeby pozyskać „paliwo”, zaczyna spalać aminokwasy z tkanki mięśniowej i białek krwi. Jak opisuje Gazeta Wyborcza, na początku tracimy wyłącznie aminokwasy stanowiące budulec komórki. Gdy tylko dostarczymy ciału pożywienia, utracone zapasy zostaną uzupełnione. Gorzej, że po pewnym czasie zanikają całe komórki włókien mięśniowych.

Dopiero po dwóch-trzech dniach postu rozpoczyna się również spalanie tłuszczu. W tym procesie powstają ciała ketonowe, które zakwaszają organizm. Ich nadmierne stężenie prowadzi do tzw. kwasicy ketonowej, czyli… zatrucia. Człowiek czuje się nieswojo, zmęczony, osłabiony, ospały, może go boleć głowa. Przy tym jednak maleje apetyt. Uważajmy: długotrwała głodówka prowadzi do zatrucia toksycznymi produktami przemiany materii – ciałami ketonowymi – oraz zwalnia perystaltykę jelit, co powoduje zwiększone wchłanianie szkodliwych substancji! Niekontrolowane głodzenie się może mieć fatalne skutki: napady dny moczanowej, uszkodzenia śluzówki żołądka czy nerek.

W wyniku głodówki rzeczywiście tracimy więc kilogramy – tłuszcz, ale także mięśnie (tygodniowy post to ubytek ok. 5 kg tłuszczu i 1,5 kg mięśni).

Czytaj też: Dietetyczny paradoks bliźniąt, czyli skąd się bierze efekt jojo

W okresie postu gwałtownie rośnie wydzielanie HCG, ludzkiego hormonu wzrostu. W 2011 r. na dorocznej sesji American College of Cardiology w Nowym Orleanie zaprezentowano wyniki badań, z których wynikało, że zastosowanie okreowych, krótkich głodówek (do 24 godzin) prowadzi do wzrostu poziomu hormonu wzrostu o 2000 proc u mężczyzn (w dobę; źródło TUTAJ). https://www.eurekalert.org/pub_releases/2011-04/imc-sfr033111.php

Hormon wzrostu odpowiada za ilość tłuszczu trzewnego w naszym organizmie. Im niższy jest jego poziom, tym większa tendencja do odkładania się tłuszczu, w szczególności w okolicach brzucha.

Ale uwaga! Dieta zbyt niskoenergetyczna (w tym oczywiście głodówki) znacznie obniża poziom testosteronu w organizmie, co u mężczyzn może dodatkowo potęgować niekorzystne objawy przekwitaniowe. Jedno z badań wykazało, że pięć dni głodówki może spowodować obniżenie ilości całkowitego i wolnego testosteronu nawet o 50 proc., dlatego próby stosowania rygorystycznych diet odchudzających nie są wskazane, nawet jeżeli ilość zbędnej tkanki tłuszczowej jest znaczna. Drastyczne diety odchudzające powodują także niszczenie tkanki mięśniowej na skutek zwiększonego działania hormonów katabolicznych, głównie kortyzolu.

Podczas redukowania nadwagi, energetyczność pożywienia należy obniżać stopniowo.

Jeśli kogoś przeraża wizja całego dnia bez jedzenia, łatwiej będzie mu znieść reżim zwany przerywaną głodówką (IF). Post tutaj jest całkowity, ale nie trwa bardzo długo, bo w przypadku mężczyzn 16 godzin. Przestajemy jeść o godz. 20 i pościmy do godz. 12 (albo 10) następnego dnia. Potem mamy czas na zjedzenie trzech posiłków, pokrywających nasze dobowe zapotrzebowanie energetyczne, a wieczorem znów zaczynamy post. Ważnym elementem tego programu są ćwiczenia fizyczne, które powinniśmy wykonywać najpóźniej przed ostatnim posiłkiem danego dnia.

Dieta oparta na poście przerywanym zdobywa największą popularność wśród osób uprawiających sporty siłowe albo pracujących nad swoją sylwetką. Jest też stosowana przez zawodników, którzy walczą ze zbędnymi kilogramami.\

Reasumując: badania prowadzone na gryzoniach (i obserwacje ludzi) wskazują na to, że może istnieć związek między dietą o zmniejszonej kaloryczności a długowiecznością. Mormoni, którzy powstrzymują się od jedzenia jeden dzień w miesiącu, o 40 proc. rzadziej mają kłopoty kardiologiczne niż Amerykanie niepraktykujący postu. Przeciętny człowiek jest w stanie przeżyć bez jedzenia około 40 dni.

Źródło: www.wyborcza.pl, www.focus.pl/sprawnypo40.pl