● Dariusz Nożyński, maratończyk, bije życiówki na domowej diecie

dariusz nożyński

37-letni Dariusz Nożyński, jeden z najlepszych polskich długodystansowców, ma na koncie kilka maratonów i “ultra” bieg – Wings for Life (68,7 km). Co ciekawe, trenuje dziennie tylko półtorej godziny, a przy tym nie stosuje żadnych izotoników ani odżywek.

Dariusz Nożyński biega od 1996 r. – czyli już ponad 20 lat. Pytany o udział w Wings for Life (podczas debiutu – w maju 2017 r. – zajął 13 miejsce) przyznaje, że nie przygotował się do niego za dobrze i skromnie zaznacza, że dla osoby, która od jakiegoś czasu biega na dość wysokim poziomie, nie jest to ekstremalny wysiłek. Dlaczego?

Komuś, kto nigdy nie przebiegł maratonu, wydaje się, że jest to dystans nie do pokonania. Kiedy już tego dokona, perspektywa się zmienia. 60 km, a tyle początkowo sobie założyłem, to raptem o 18 km więcej niż maraton. Ograniczenia w takim biegu stwarza więc bardziej psychika niż możliwości organizmu – mówi w serwisie natemat.pl. 

Przed maratonem robi przeważnie pięć treningów tygodniowo. Każdy trwa nie więcej niż półtorej godziny. Zdarzają się też dwugodzinne, ale rzadko. Na treningach nie biega dużej ilości kilometrów, raczej stawia na szybsze biegi.

Według Nożyńskiego kluczem jest tak naprawdę regularność.

Nożyński ma jednak najciekawsze wnioski jeśli chodzi o nawadnianie i dietę.

Twierdzi, że robiąc kilka kilometrów nie ma sensu biegać z butelką wody w ręce.

Wiem z doświadczenia, że nawet biegnąc 68 kilometrów nie trzeba pić dużo więcej, niż łyk wody co pięć kilometrów. Oczywiście po treningu płyny należy uzupełnić, ale to co innego – tłumaczy. 

Zauważa, że wiele osób po ciężkim treningu zaczyna się rozciągać. On jednak podpowiada, by tego nie robić, ponieważ „mięśnie są wtedy nadwyrężone, częściowo uszkodzone, nie ma sensu ich dodatkowo eksploatować”.

A co z dietą? Producenci odżywek i izotoników zbijają na biegaczach duże pieniądze – twierdzi i przyznaje, że ich po prostu nie stosuje.

Najważniejszą kwestią jest dla mnie skład danego produktu, a wystarczy tylko spojrzeć na etykietę dowolnego napoju tego typu, żeby odstawić go na półkę. Izotoniki, które dostaję w pakietach startowych od razu lądują w koszu. Jeśli chodzi o jedzenie – karmi mnie żona, więc jestem na diecie domowej. Z suplementów stosuję tylko żele energetyczne, bo podczas maratonu nie ma innego wyjścia – mówi w natemat.pl. 

Dariusz Nożyński ma też ciekawą poradę dla zaczynających przygodę z bieganiem. Zauważa, że internet może początkujących biegaczy nawet skrzywdzić, gdyż „utrwala przekonanie, że można przez pół życia nic nie robić, po czym pewnego dnia wstać i z miejsca zacząć się przygotowywać od razu do maratonu”. – Pewnie, to jest wykonalne, ale taka osoba może sobie bardzo zaszkodzić, zamiast pomóc – mówi. 

Podsumowuje, że dobre obuwie pomaga, ale trzeba sobie zadać pytanie, czy jeśli czyjś czas w maratonie to trzy godziny, a buty za pół tysiąca pozwolą mu się poprawić go o minutę, to czy warto taki wydatek poczynić.

Więcej: www.natemat.pl