Palisz fajkę wodną? Wciągasz 125 razy więcej dymu niż z papierosa

fajka wodna szkodliwość

Szisza, hookah, bongo – fajka wodna nazywana jest różnie. Zespół z University of Pittsburgh przeanalizował dostępne badania pod kątem szkodliwości fajek wodnych. Okazało się, że jedna sesja palenia oznacza wciągnięcie 125 razy większej ilości dymu niż wypalenie jednego papierosa, 25 razy większej dawki substancji smolistych, 2,5 raza większej ilości nikotyny i 10 razy większej ilości tlenku węgla.

Z kolei eksperymenty przeprowadzone na University of California w Los Angeles pokazały, że pół godziny palenia fajki wodnej powoduje średni wzrost tętna o 16 uderzeń na minutę, a także podniesienie ciśnienia krwi i większą sztywność naczyń krwionośnych (jeden z głównych czynników prowadzących do chorób układu krążenia).

Uzyskane przez nas rezultaty rzucają wyzwanie poglądowi, że palenie owocowego tytoniu w fajce wodnej to zdrowszy wybór, jeśli chodzi o wyroby tytoniowe – podkreśla kierująca projektem prof. Mary Rezk-Hanna.

Zespół z Mashhad University of Medical Sciences odkrył natomiast, że osoby używające fajek wodnych mają podobne kłopoty z układem oddechowym, jak palacze papierosów, którzy w dodatku mają nawyk głębokiego zaciągania się dymem. Pojawia się świszczący oddech, ucisk w klatce piersiowej i kaszel.

Nasze badanie jest pierwszym, które pokazuje znaczenie różnych metod przyjmowania tytoniowego dymu w odniesieniu do pracy układu oddechowego. Wyniki pokazują wyraźne skutki palenia fajki wodnej w pracy płuc, które okazują się podobne do efektów obserwowanych u głęboko zaciągających się palaczy papierosów – przestrzega autor badania dr Mohammad Hossein Boskabady.

Także fajki, w których tytoń zamiast węglem drzewnym, podgrzewany jest elektrycznie, są bardzo szkodliwe. Sprawdzili to naukowcy z Uniwersytetu Amerykańskiego w Bejrucie. Rzeczywiście, ilość emitowanego tlenku węgla była aż o 90 proc. niższa niż w przypadku spalania tytoniu w tradycyjnej fajce, a stężenie policyklicznych węglowodorów aromatycznych – o 80 proc. niższe. O kilka rzędów wielkości wzrosło jednak stężenie akroleiny – związku, który nie tylko przyczynia się do rozwoju raka płuc u palaczy, ale także w największym stopniu odpowiada za występujące w tej grupie osób inne niż nowotwory choroby układu oddechowego. Jednocześnie, wyższe było stężenie niektórych aldehydów, a w podobnych ilościach co w dymie ze zwykłej fajki, obecna była nikotyna i cząstki stałe.

Źródło: www.zdrowie.pap.pl