Polak z Elbląga chce pobić rekord świata w potrójnym ironmanie

ironman

Wyczyny, na które porywa się 28-letni Robert Karaś, dla zwykłego śmiertelnika są wręcz niewyobrażalne. W tym roku ruszy on do wyścigu, który trwać będzie ponad 30 godzin. Najpierw przepłynie wpław 11,4 km, potem przejedzie 540 km na rowerze, a na koniec przebiegnie 126,6 km.

Jego celem jest zwycięstwo, ale również pobicie rekordu świata, który obecnie wynosi 31 godzin i 47 minut. Jeden najlepszy wynik w historii już ma. Pobił go na dystansie podwójnego ironmana (pływanie 7,6 km, rower 360 km, bieg 84,4 km) podczas ubiegłorocznych zawodów Pucharu Świata w niemieckim Emsdetten. Jego czas to 19 godzin 44 minuty i 42 sekundy. Poprzedni rekord poprawił o ponad pięć minut.

Zawody odbędą się w dniach 28-29 lipca w Lensahn na północy Niemiec. Żeby przygotować się do tak ekstremalnego wysiłku, trzeba poddać się wyjątkowemu reżimowi treningowemu – pisze Gazeta Wyborcza.

Karaś trenuje sześć dni w tygodniu, trzy razy dziennie. Najcięższe tygodnie to 35 godzin treningu. Rano biega ok. 20 km, potem basen ok. 5 km, później sesja treningowa na rowerze ok. 3-5 godzin. Ponadto uzupełnia przygotowania o trzy jednostki treningowe na siłowni.

Jak sam podkreśla, trzeba być systematycznym i nie można sobie powiedzieć: „dziś mi się nie chcę, to nic nie robię”. Tłumaczy, że ma tak ustawione tygodnie, że praca stopniowo narasta. Pierwszy – średni, drugi – mocny, trzeci – bardzo mocny, czwarty – regeneracyjny. Podkreśla jednak, że regeneracja to nie jest leżenie przed telewizorem, ale też trzy treningi dziennie, tylko „luźniejsze”.

Przygotowania w sumie potrwają pół roku.

Karaś zdradza również, jak się odżywia. 3000 kcal przyjmuje z diety pudełkowej, a resztę jedzenia wybieram sam. Przyznaje, że właściwie codziennie pozwala sobie na coś przyjemnego. „A to zjem w KFC, a to w McDonaldzie, wypiję colę” – czytamy w GW.

Więcej: www.wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.