Kobiety do mężczyzn: dlaczego uciekacie od związków? Odpowiadamy

kobiety związki

Choć kobiety stały się zaradne, niezależne ekonomicznie i „silne duchem”, od czasu do czasu pojawiają się pęknięcia w tym współczesnym fundamencie samowystarczalności. Panie narzekają, że mężczyźni… nie chcą wchodzić z nimi w związki. No to teraz będzie o was, drogie kobiety.

Panowie (ale i panie) – na początek zróbcie pewien eksperyment. Przejrzyjcie aktualności mediów społecznościowych swoich koleżanek – realnych i wirtualnych. Jeśli macie konta na portalach randkowych typu Sympatia czy Tinder – także poprzeglądajcie, poczytajcie opisy. Jaki wyłania się z nich uśredniony, statystyczny obraz współczesnej kobiety?

Z grubsza to kobieta hedonistka.

Kobieta hedonistka lubi przyjemności. Na „insta” lub „fejsie” pokazuje zdjęcia: paznokci, sylwetki tudzież buzi, zdjęcia jedzenia i fotki miejsc, które odwiedziła w ramach zagranicznych wycieczek tam, gdzie jest ciepło i widać lazur wody. Kobieta hedonistka pokazuje też zdjęcia z klubów fitness, ładne wnętrza mieszkania tudzież restauracji, w której była – albo „lajwa” z przejażdżki autem (swoim lub męża/partnera), podczas której koniecznie musi być widać logo marki samochodu na kierownicy (i nie jest to Skoda czy Fiat). Współczesna kobieta lubi też jacuzzi, plażę, ładne hotele i modne pieski. No i ciuchy, buty, torebki, biżuterię i kosmetyki. A jak ma pecha i nie ma co z tego wachlarza pokazać – nie pokazuje nic – ale nadal ogląda swoje koleżanki.

Ilu waszych znajomych płci pięknej udostępnia opisy czy zdjęcia jakichś swoich ciekawych pasji (malarstwo na paznokciach się nie liczy), ilu opisuje ciekawy film, fajną sztukę, interesującą książkę, komentuje jakieś zjawisko socjologiczne, społeczne, polityczne? I dalej – jeśli takie panie są (a zdarzają się) – ile z tych kobiet jednocześnie dba o siebie, o własne fizis? I dalej – ile się uśmiecha, a nie wiecznie narzeka?

To tylko niewielki zestaw powodów, dla których faceci uciekają od kobiet.

Uciekamy, bo większość z was patrzy, jak tu złowić męski „bankomat”, którego będzie stać na utrzymanie dwójki sweet dzieciaczków, żony, siebie – na odkładanie kasy – i jeszcze na fundowanie całej rodzinie wycieczek. Bo przecież żona przez kilka lat pracować nie będzie (bo musi urodzić i wychować dzieci), a potem jeśli pójdzie do pracy, to tylko do takiej, którą lubi – a najlepiej, jak biznes wymyśli jej mąż i zatrudni przyszłą businesswoman u niej samej, wcześniej w ten biznes inwestując.

Uciekamy, bo nie mamy w was partnerek do rozmowy. Ustalanie, gdzie pojedziemy w wakacje lub czy nowa torebka jest ładniejsza od starej, nie rajcuje nas. Nie rajcuje nas też problem, że Jasiu zrobił kupę i trzeba go przewinąć, albo że Małgośka z tym mężem dyrektorem z korpo to jeżdżą 4 razy w roku do europejskich stolic na zakupy, a „derektor” kupił jej najnowsze Mini.

Uciekamy, bo tak się sfeminizowałyście, że często za samo zwrócenie wam uwagi, że jednak nie macie racji, jesteśmy traktowani – z definicji – jak agresorzy.

Uciekamy, bo facet, który zarabia średnią krajową, nie ma nałogów i ma kawalerkę w kredycie, jest kompletnie nieatrakcyjny na matrymonialnym rynku.

Uciekamy, bo szukacie nieistniejącego ideału czułego barbarzyńcy – faceta, który powinien posiadać wzajemnie wykluczające się cechy – być czuły, wrażliwy, empatyczny, a jednocześnie – po przełączeniu magicznego przycisku – stawać się w dwie sekundy bezwzględnym myśliwym i Bondem, który nigdy się nie poddaje i nic go nie rusza. No i musi mieć to skurwysyńskie spojrzenie – to już obligo.

Uciekamy, bo nie chcemy dać się wtłoczyć w ramy robota-bankomatu, który całe życie będzie czuł za plecami oddech mężów specjalnie wyselekcjonowanych koleżanek, którzy zarabiają więcej, posiadają więcej, są bardziej stanowczy i lepiej dbają (materialnie oczywiście) o byt rodziny. Nie chcemy całej pensji inwestować w waszą wizję cukierkowej rodziny i cukierkowej żony. Bo jak szkoła, to prywatna i droga, jak samochód, to reprezentacyjny, jak ciuchy, to markowe, jak mieszkanie, to apartament, jak wycieczka, to daleko i w dobrym hotelu, a jak jedzenie, to przecież nie u Chińczyka za rogiem.

Uciekamy, bo żadna z was nie jest zainteresowana tym, co mamy w środku, a na propozycję pikniku z własnymi kanapkami, winem i transportem rowerowym reagujecie śmiechem lub w najlepszym wypadku zdziwieniem.

Uciekamy, bo potraficie tylko brać, nie oferując nic ciekawego i wartościowego w zamian. Na dodatek bierzecie tandetę – interesują was płytkie, materialne wartości, wygoda w szerokim tego słowa znaczeniu.

Uciekamy, bo nie chcemy być aktorami i grać wątpliwej jakości ról rodem z wenezuelskich seriali.

Uciekamy, bo odpłynęłyście w pseudocelebryckie wartości, potrzeby i wizje, które my mamy kompletnie w nosie. A nawet jeśli chcemy być konsumpcyjni i płytcy, to wolimy kupić czopera i „polatać” w wakacje po Mazurach.

13 thoughts on “Kobiety do mężczyzn: dlaczego uciekacie od związków? Odpowiadamy

  1. Rozmawialiśmy z chłopakiem, normalnie, na różne tematy, mogłam z nim porozmawiać i o astrologii, i wysłuchać, gdy mówił o fizyce, mogliśmy z nim omawiać wiele rzeczy, były dwa spięcia, w teorii wyjaśnione, mówił, że chce się ze mną ożenić, a rzucił mnie 3 dni po tym, jak u niego z nim pierwszy raz uprawiałam seks, cudowne uczucie. Rzucił mnie, bo było mi przykro, że miałam temperaturę, a on łaskawie zaczął pisać smsy, jak to nielegalnie idzie 1 listopada na cmentarz i może go złapać policja, jakby nagle potrzebował zwrócić na siebie uwagę i mnie męscy znajomi pytali, jak się czuję, a on nie, więc na pewno go zdradzam i w ogóle to cały czas jestem beeeeeeeeeeeeeeeeee i kłamię, że nie próbowałam w nim wzbudzić zazdrości. Następnego dnia rano ostentacyjnie nie napisał „dzień dobry (…)” – co, jak twierdził, robi, bo w jego mniemaniu to wyraz miłości. Czekałam chora, bo znałam go już na tyle, że to był pierwszy taki foch w życiu, w końcu przyznaję, że się wkurzyłam, wiedział o tym. Po prostu mnie ignorował 2 dni, gdy w gorączce próbowałam się z nim skontaktować przez ileś godzin, po prostu patrzył, że piszę i ignorował. Tak, na komunikatorach to widać. A potem wyjebał kolejnymi urojeniami na mój temat, podobno nawet 3 dni kiedyś się do niego nie odzywałam (urojenie) i tylko kilka dni odkąd mnie zna był szczęśliwy. Maciej Elizeusz z Łodzi. Tada. Wiedział, że najbardziej się boję przejawów odrzucenia, jeszcze miałam gorączkę. Napisałam nawet czy chce mnie ukarać, też odczytał i udawał, że nie. Ograniczył mi dostęp na Facebooku, nie odbierał telefonów, to rzeczywiście pojechałam po nim. Najlepszy powód, dla którego jestem „beeee” – raz nie podziękowałam za obiad… Z tym, że jeśli dobrze pamiętam, to było dlatego, że go chwaliłam za to, że go zrobił, zresztą poczułam się, jakby tym urojonym powodem próbował mnie musztrować. Tyle z jego „miłości”. Próbowałam wówczas panować nad emocjami, ale nie mogłam. Do dzisiaj nie mogę. Najzabawniejsze, że wygląda na to, że przez stres, jaki wówczas przeżyłam, poroniłam samoistnie. Początki ciąży, ale testy i lekarze raczej się aż tak nie mylą. Chyba w dodatku uznał, że kłamię na ten temat. Zero zaangażowania. Pierwsze co założył sobie nowe konto na portalu randkowym. Miłość aż do seksu, co nie? Odczekajmy 3 dni i pod byle pretekstem urwijmy kontakt na odległość, nawet nie patrząc w twarz. Jeszcze zarzucał mi, że nim manipuluję, chyba dlatego, że miał wyrzuty sumienia, ale może po prostu chciał znaleźć sobie usprawiedliwienie.

  2. Dodam do powyższego że skargi na powyższy problem kobiety zrobiły sobie w kraju na własne życzenie gdyż w swoich kłótniach i rozstaniach często żyją złudną iluzją. Liczba „chętnych i wolnych prezesów” jest ograniczona, więc wytykanie własnemu facetowi jako wzoru kogoś takiego (zajętego) powinno być skwitowane to weź sobie zdobądź takiego. Nie wystarczy się wypacykować żeby cały świat leżał u kobiety stóp. Kobieta przekonuje się często o tym po fakcie i potem zaczyna się jęczenie na forach i wymagania których nikt nie zamierza spełniać i czym starsza kobieta tym bardziej dobitnie tego doświadcza. Faceci po przejściach i z doświadczeniem rozpoznają takie „pijawki” w mig a Ci naprawdę bogaci skoro i tak mają branie mogą sobie traktować je jak chcą i zmieniać jak się znudzi gdyż łapanie na dziecko lub na małżeństwo żeby wyciągnąć kasę nie musi być zaakceptowane przez faceta jako priorytet i może wymagać nie zobowiązującego konkubinatu. Tworzenie wygórowanych wymagań na podstawie własnej aparycji (jestem tego warta) – drogie (dosłownie) Panie – chyba tylko Wy w to wierzycie. Każda kobieta chce być postrzegana jako księżniczka tylko nie każdy facet ją tak postrzega bo być może miał już ładniejsza. Więc faceci szukają jak igły w stogu siana tej która będzie zwyczajnie lojalna i wspierająca faceta a przynajmniej nie będzie się na nim finansowo wieszać.
    Poza tym na szczęście sama natura zadbała o to ze po 40-ce facetowi zmniejsza się libido i faceci coraz częściej dostrzegają inne przyjemności życiowe poza seksem i myślę że zwyczajnie kobiety to boli i je wkurza. Kawały o tym że facet kupił sobie samochód lub motor dla zwiększenia swojego ego bo mu już nie staje wymyśliły kobiety obrażone że pieniążki nie idą na ich zachcianki a facet też chce coś mieć z życia i mieć zabezpieczoną jesień życia bo kobieta się do tego nie dołoży, poza tym jak jest samodzielny to sprzątaczki i kucharki nie potrzebuje co próbują mu wmawiać kobiety które i tak się do tego nie garną.

  3. Zgadzam się. Męzczyzna to też nie tylko dawca pieniędzy ale i emocji. Nie dajesz ich wystarczająco to nie będzie cię dziewczyna kochać. Taka smutna konsumpcyjna miłość.

    1. Św słowa ja dostałem ⁷000 z kawał kie kupiłem pralki dałem bratu na alimenty 400 zł ja wzięłam 400 zł a gdzie reszta wzięła 500 plus i300 plus a nie zostawiła bez g dorsza nie poszła w pizdu nawet bna chleb nie zostawiła i jestem po drugim udarze i niwie czy jutro wstanę potżeba mi drugiej osoby wyżywienie dam i nocleg
      Tylko muśi być ktoś ze mną
      I krzywdy nikomu nie zrobiłem a iem wszystko iuzg mi działa i dzięki Bogu

  4. Wypowiem się może jako kobieta. Mam wrażenie, że idealnie opisujesz panny, które ze wsi przeprowadziły się do miasta i próbują zaistnieć. Liczy się tylko dla nich hajs, wygląd, ciuchy i cała reszta rzeczy, które wymieniłeś.
    Opisujesz wszystkie kobiety przez pryzmat tego na jakie sam zwracasz uwagę. Proponuje przestać patrzeć w kierunku wysmarowanych tapetami panien a zaczął rozglądać się za tymi normalnymi.
    Czytając to normalnie aż się urażona poczułam. Wszystkich zwalasz do jednego worka, tylko dlatego, że sam latasz za plastikiem. Sorry, taka rzeczywistość, kobieta, która ma jakąkolwiek wartość w sobie i w głowie nie potrzebuje się tak lansować.
    Powiem, Ci teraz z perspektywy normalnej kobiety. Na faceta nie może liczyć do końca życia, bo nie wiadomo kiedy Cię zdradzi, zostawi z dziećmi i wszystkimi problemami. Wszystko się może zdarzyć, kobieta myśli z wyprzedzeniem. Kobieta współczesna stara się zapewnić byt sobie i dzieciom, gdyby przypadkiem facetowi w końcu odbiło a nie wykorzystywać jego hajs. Coraz więcej kobiet jest niezależnych, twardych i radzących sobie w życiu (w pełnym tego zdaniu znaczeniu). Kobieta sama o sobie myśli, o swoich dzieciach, pieniądzach, rachunkach, obowiązkach, pracy, obiadkach, wyjazdach na wakacje, sprzątaniu i milionach innych rzeczy. Co ma facet do roboty ?
    Jeszcze kobieta faceta pilnuje, żeby po imprezie z kolegami trafił do łóżka.
    Jak dla mnie trochę widzisz współczesność inaczej, bo jak dla mnie faceci coraz gorzej czują się z kobietami z tego względu, że są samowystarczające a faceci źle się czują, bo czują się niepotrzebni. Kiedyś facet dbał o rodzinę, polował, dostarczał bytu, teraz kobieta sama potrafi wszystko co potrzebne sobie zagwarantować i swojej rodzinie. I jak dla mnie właśnie to jest waszym bólem.
    Jakbyście zrozumieli, że choćby nie wiem jak potrafiły wszystko ogarnąć to i tak Was potrzebujemy (ciepła, miłości, bezpieczeństwa psychicznego, wsparcia) byłoby prościej. To, że potrafimy nie mniej niż Wy to nie znaczy, że do życia nie jesteście nam potrzebni.
    Ja mam takie zdanie na ten temat.

    1. Jestem po udarze i dzięki Bóg jestem chofzońcym i myślą cym a moja wzięła kasę za mojej horoboee i swoje pinią mamę pieniążki i poszła w piz……. Aja dziękuję Bogu że rano żyję i hciałbym taką osobę że rano wstanę i jest ktoś przymie

      1. Super, ja się z Tobą zgadzam 🙂 wiele z nas jest płytka. Życzę szczęścia w odnalezieniu drugiej połówki. Normalne kobiety też są na świecie, ale baaaardzo mało – tak jak zresztą facetów.

    2. Ja też po udarze ale chodzę jeszcze jestem zdolny do prądu to jesz cze mi żem po pisać jak możesz to odpisz chociaż chimpt mi się po prawo

  5. Maria Skłodowska-Curie i Pierre Curie
    Mieli wspólne zainteresowania, charakteryzowało ich oszczędne życie (Maria miała jedną ulubioną czarną suknię – do roboty i na spotkania), niechęć do przyjęć i rautów, ale i zaangażowanie w sprawy polityki (polskiej).

    Dwoje dzieci łatwych do znalezienia nawet w nocy 🙂

    A po śmierci męża Maria poradziła sobie całkiem nieźle. Objęcie katedry, Nobel, prowadzenie wraz z córkami mobilnych punktów prześwietleń rentgenowskich na linii frontu, otwarcie Instytutu Radowego.

    No i co da się „drogie” panie i panny. Macie jaskrawy przykład, wprost świecący w ciemności że można.

  6. Przykre, że autor tego wpisu trafił na kilka tzw „Karyn” I już wyrobił sobie zdanie o wszystkich kobietach.
    Takich dziewczyn, z którymi komunikacja odbywa się jedynie na poziomie informacyjnym nie jest aż tak wiele.
    Z drugiej strony, jeśli jest się kobietą, która interesuje się fantastyką, psychologią, nauką, czymś konkretnym- to często jest się uciszaną. Mężczyźni czesto traktują takie kobiety tak, jak się traktuje śmiesznego pieska lub kotka, który robi coś ludzkiego. Haha, jaka jesteś śmieszna, ojejku, dobra, idź do kuchni.

    Odnoszę wrażenie, że problem jest po obu stronach, kobietom które mają coś w głowie zabija się pasje, a meżczyznom, którzy by chcieli coś przeżyć wmawia się, że dzieci są najważniejsze, ich płodzenie to obowiązek a praca to tylko jak się zarabia 4k+.

    1. Przykre nie jest to, że trafił na kilka Karyn, lecz, że tych Karyn zaczyna być coraz więcej w przeciwieństwie do normalnych kobiet.
      Naprawdę wystarczy przejrzeć FB, Insta czy przejść się i popatrzeć na mieście. Małe miasto, średnie, duże – wystarczy się dobrze rozejrzeć, posłuchać ich rozmów.
      Tak masz rację, kobiet z normalnym, zdrowym podejściem do życia, mężczyzn i oczekiwań jest nadal sporo, ale o ile pamiętam jakiś art, to na świecie zaczyna brakować kobiet (nie wiem na ile to sprawdzone badania).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.