Piotruś Pan: u czterdziestolatka ten syndrom nie umiera

Piotruś Pan

Nazwa syndromu Piotrusia Pana pochodzi z książki szkockiego pisarza Jamesa Matthew Barry’ego opowiadającej o chłopcu, który nigdy nie chciał dorosnąć. Do wniosku, że życie wcale nie jest pasmem przygód i radości, Piotruś Pan dochodzi często około czterdziestki. Może wówczas stać się dziwakiem, samotnikiem, jeszcze bardziej nieznośnym chłopcem – lub się „przebudzić”.

„Przed chwilą wróciłem z zakupów w jednym z warszawskich centrów handlowych. I jak zawsze, dziś też zobaczyłem taki obrazek: po sklepach człapie mnóstwo mężczyzn po trzydziestce, w krótkich spodenkach w kropeczki albo kółeczka. Albo idą w spodniach, które im spadają z siedzenia, albo w samych skórach czy w stroju komandosa. Mężczyźni to czy chłopcy? Liczba niedojrzałych mężczyzn przyjmuje charakter epidemii” – alarmował już w 2012 r. w rozmowie z interia.pl prof. Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog.

Piotruś Pan – co to oznacza?

Książkowy Piotruś Pan uciekł z realnego świata do krainy Nibylandii, gdzie mógł być wiecznym chłopcem. Dla współczesnego Piotrusia Pana taką krainą jest plac wiecznych zabaw, przygód, adrenaliny. To coraz nowsze i droższe gadżety, auta, kolejne partnerki, imprezy, podróże i ciągły „fun”. Przed czym ucieka Piotruś Pan? Przed dorosłością, odpowiedzialnością, stabilizacją.

Znany amerykański psycholog prof. Philip Zimbardo ma w swoim „portfolio” internetowe badanie przeprowadzone na ok. 20 tys. osób – głównie młodych mężczyzn. Jedną z najczęściej powtarzanych przez nich wypowiedzi było: „Jestem zagubiony w życiu, gdzieś dryfuję”.

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz w swojej książce „Lew-Starowicz o mężczyźnie” tak opisuje Piotrusiów Panów:

„(…) nie toleruje rygoru, wymagań, nudy, stabilizacji. Ciągle go gdzieś nosi, od przygody do przygody, ciągle szuka wyzwań. Kiedy się ożeni, traktuje swoją partnerkę jako mamę bis, od której oczekuje przede wszystkim pobłażliwości i wyrozumiałości. Wszelkie obowiązki go przerażają, więc najchętniej przerzuca je na kobietę, która zwykle podejmuje decyzje i zajmuje się codziennymi sprawami”.

Psychiatra Zenon Dudek przyznaje, że w jego gabinecie dojrzali mężczyźni potrafią się rozpłakać. Tłumaczy, że są to nierzadko zamożni, dobrze ustawieni zawodowo, mający rodzinę panowie, a przy tym słabi psychicznie jak 15-latkowie.

Dla Piotrusia Pana to, co dla innych stanowi wartość (zaufanie, wierność, empatia, potrzeba dawania siebie), jest zagrożeniem poczucia niezależności, wolności i swobody. Piotruś kocha marzenia. Ciągłe poszukiwanie przygód i nieustanną chęć zabawy tłumaczy potrzebą „odprężenia się” i wygody.

Psychologowie wymieniają kilka symptomów, które pozwalają rozpoznać dorosłe dziecko w osobie wiecznego chłopca. To:

– permanentna ucieczka przed prozą życia, kompromisami, ludźmi, którzy mogą czegoś wymagać
– obawa przed podejmowaniem planów na przyszłość
– nadmierna fascynacja ryzykownymi sportami oraz drogimi gadżetami
– niemożność zbudowania szczęśliwych relacji z kobietami, nieradzenie sobie z nimi
– powierzchowne traktowanie związku
– niedojrzałość emocjonalna
– przedmiotowe traktowanie ludzi
– strach przed odpowiedzialnością i wycofywanie się przed ważnymi życiowymi decyzjami

Piotrusia Pana stworzyły kobiety?

Współczesne kobiety coraz częściej narzekają na mężczyzn – zarzucają im zdziecinnienie, indolencję. Jednak zdaniem psychologów i seksuologów to przede wszystkim nadopiekuńcze kobiety-matki wykreowały Piotrusiów Panów. Swoją cegiełkę także dołożyli nieobecni fizycznie lub emocjonalnie ojcowie.

Piotruś Pan pochodzi najczęściej z domu, w którym brakowało męskiego wzorca. Chłopiec nie miał więc od kogo nauczyć się cnót, które zwykle przekazuje głowa rodziny: odpowiedzialności, równowagi, samokontroli, odwagi, wytrwałości, wierności, siły, uczciwości, lojalności. Na dodatek dzisiejsza kultura również tych cech zdaje się nie wspierać.

Matka Piotrusia Pana bywa osobą nadopiekuńczą, nie stawiającą wobec syna żadnych wymagań, wyłączającą go z obowiązków. Piotruś Pan jest zazwyczaj jedynakiem lub najmłodszym w rodzinie, czasem najstarszym, które długo wychowywało się bez rodzeństwa. Chłopiec i potem mężczyzna nie przeszedł w swoim życiu koniecznej separacji, czyli oddzielenia od matki i umownego pasowania na dorosłego wojownika.

O psychologicznej genezie Piotrusia Pana opowiada w swojej książce prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Potwierdza, że to właśnie nadgorliwe matki zepsuły mężczyzn, co dotkliwie odczuwają współczesne kobiety. Wychowani w warunkach cieplarnianych, nierzadko pozbawieni męskich wzorców chłopcy coraz częściej nie są w stanie sprostać oczekiwaniom silnych pań. Stąd, jak zauważa prof. Lew-Starowicz, epidemia Piotrusiów Panów.

„Niedojrzali faceci wychowali się w domach, w których matka była pobłażliwa, nadopiekuńcza, tolerancyjna i dumna z syna. Na wiele im pozwalano. Jeżeli chłopak dobrze się uczył czy był dobrym studentem, przymykano oko na jego wybryki w myśl zasady, że powinien się wyszumieć. Tyle tylko, że temu wyszumieniu nie ma końca. Szumi niekiedy do końca życia” – czytamy.

Szumi i… wiąże się często w dorosłym życiu z kolejną „matką”.

„Mężczyzna (…) trafia pod skrzydła partnerki, która mu mamę zastępuje, we wszystkim go wyręcza. W dzieciństwie mama kupowała mu buty, koszule, gotowała, prała, prasowała, a on miał tylko się uczyć. Niczego od niego nie wymagano, nie było konsekwencji za niewypełnione obowiązki itp. Teraz ma tylko chodzić do pracy, a wszystkim innym zajmuje się żona, bo on już inaczej nie umie. Nie potrafi prowadzić swoich spraw. To wszystko jest konsekwencją tzw. bezstresowego wychowania” – czytamy w innej książce seksuologa, „Lew-Starowicz o kobiecie”.

Czterdziestka może być dla Piotrusiów szokiem

Psychoterapeuta Wojciech Eichelberger także przyznaje, że współczesna kultura coraz bardziej odbiega od archetypu tzw. cnót rycerskich. W rezultacie proponowany przez nią wzorzec jest wzorcem wiecznego chłopca. Mężczyźni nie dojrzewają albo dojrzewają zbyt późno – stwierdza.

Typowy scenariusz dorastania Piotrusia Pana to ten, w którym Piotruś Pan przekracza czterdziestkę i powoli zaczyna sobie zdawać sprawę z upływu czasu. Nagle okazuje się, że jest zupełnie sam, bo zraził do siebie zbyt wielką liczbę osób, ma niepoukładane życie, poczucie osamotnienia, straconego czasu. Orientuje się, że życie wcale nie jest pasmem przygód i radości i nie może pojąć, dlaczego tak się dzieje.

Niby ma wszystko, ale nie ma niczego naprawdę wartościowego.

Najczęściej właśnie wtedy następuje brutalna konfrontacja marzeń z rzeczywistością i przychodzi kryzys, często nazywany kryzysem wieku średniego. Bo reakcja może polegać na jeszcze większej euforii – wtedy zwykle odmieniony Piotruś zakochuje się lub angażuje w „przedsięwzięcie życia”, bo uświadamia sobie, że nie przeżył swoich 40 lat w pełni.

Niezgoda na samego siebie i życie w świecie fantazji czasami przeradza się w dziwactwo, przyjmowanie do wiadomości tylko części otaczającego świata, ale częściej – w depresję, poczucie osamotnienia i przegranego życia. Mężczyzna-chłopiec markotnieje, upokorzony przez los popada w depresję, miewa myśli samobójcze, które czasem wciela w życie – z powodzeniem bądź nie.

Psycholodzy radzą, że najlepsze, co można zrobić w takiej sytuacji, to przypomnieć Piotrusiowi, że jest nadal kowalem własnego losu – i może nim pokierować inaczej niż do tej pory. Syndrom Piotrusia Pana nie jest też bardzo ciężkim zaburzeniem, więc pomóc może psychoterapia lub… mądra i dojrzała kobieta. Warunkiem jest jednak to, że Piotruś Pan musi zdać sobie sprawę ze swojej chłopięcej duszy – i chcieć dojrzeć do momentu, w którym będzie ona jedynie uzupełnieniem rycerskości, a nie jej wątpliwym substytutem.