● Jak wezwać pomoc w lesie. Technologia pomaga, ale…

pomoc w lesie

Podczas przebywania w lesie – w trakcie spaceru, grzybobrania, biegania czy rowerowej wycieczki – może nam się przydarzyć nieprzewidziana sytuacja: wypadek, zgubienie się, reakcja alergiczna na ukąszenie czy użądlenie, pożar lasu.  Warto wiedzieć, jak skutecznie wezwać w takiej sytuacji pomoc. 

Przede wszystkim należy mieć przy sobie telefon komórkowy, który jest naładowany. W przypadku smartfona, który szybko zużywa baterię, polecamy albo zaopatrzyć się w tzw. powerbank, do którego możemy się w każdej chwili podłączyć.

Dobrym rozwiązaniem będzie też dodatkowy, klasyczny telefon komórkowy bez ekranu dotykowego. Dlaczego? Bo jest mały, lekki, ma zawsze działające klawisze,a  bateria bez problemu trzyma kilka dni. W serwisie aukcyjnym allegro takie telefony często dedykowane są seniorom. Przykład? Telefon Polaroid (model PRO A618 PR003). Tak tak, to ta sama marka, która produkowała niegdyś słynne Polaroidy – aparaty z samowywołującymi się zdjęciami. Ten niepozorny telefonik ma baterię 1400 mAh, czas czuwania do 190 godzin i wagę 50 gramów. Cena za nowy telefon… 49 złotych!

My testowaliśmy podobny – Samsung E1080, kupiony dwa lata wcześniej też za ok. 50 zł – telefon działał 7 dni w stanie czuwania.

Dlaczego naładowany telefon jest tak ważny? Ano dlatego, żeby w razie potrzeby zadzwonić na numer 112. Co ciekawe, z dyspozytorem zostaniemy połączeni nawet wtedy, gdy nasz operator nie łapie w lesie sieci komórkowej. Dlaczego? Ponieważ numer 112 ma własną, niezależną, ogólnopolską sieć. Na podstawie zebranych informacji decydują, jakie służby wysłać na miejsce. Na pomoc przyjdą ratownicy, leśnicy albo straż graniczna.

Gdy nie wiemy, gdzie się znajdujemy, nasze położenie może ustalić dyspozytor dzięki dostępowi do danych przetwarzanych w Platformie Lokalizacyjno-Informacyjnej z Centralną Bazą Danych.

Miejsce wypadku wato jednak podać. Jak to zrobić w lesie? Powinniśmy zwracać uwagę, jakie charakterystyczne miejsca mijaliśmy po drodze, można podać nazwę miejscowości, która była najbliżej wejścia do lasu lub współrzędne z GPS z nawigacji telefonicznej.  Ale jest też prostszy sposób.

Pewnie wielu z was spotkało się w lesie ze stojącymi słupkami oznaczonymi cyframi i zastanawiało się, co to jest i do czego służy. Otóż są to słupki oddziałowe. Las podzielony jest na prostokąty. Leśnicy nazywają je oddziałami. Każdy kawałek lasu ma swój unikalny numer, po którym możemy go rozpoznać. Oddział ma przeważnie 10-35 ha. By podać swoją lokalizację, należy odczytać numer i towarzyszącą mu literę. – Wystarczy hasło, np. 153 A, i miejscowe służby będą wiedziały, o jakim miejscu mowa.

Co do nawigacji w lesie warto mieć taką, której do działania wystarczy klasyczny sygnał GPS, a nie np. internet. W przypadku problemów z zasięgiem będzie również problem z nawigacją – a w lesie zdarza się to często. Redakcja sprawnypo40.pl w lesie sprawdzała nawigację o nazwie MapFactor Navigator.

To nawigacja w jęz. polskim z rozbudowanym darmowym trybem oraz możliwością pracy offline. Oparto ją na popularnych, społecznościowych mapach OpenStreetMaps. Aplikacja pozwala wybrać rodzaj pojazdu jakim będziemy podróżowali – w tym rower oraz pieszo. W lesie radzi sobie przyzwoicie.  Przeznaczona jest na systemy Android 2.3 i nowsze oraz Windows Phone 8.1 i wyżej.

Wracając do niebezpieczeństw – nadchodzi lato, więc może nam się przydarzyć sytuacja, że zauważymy w lesie ogień. Co wtedy zrobić? W przypadku tlącej się ściółki czy trawy na niewielkiej powierzchni (do kilku mkw.) należy spróbować ugasić ogień. Można wykorzystać do tego np.: gałęzie, koc, części ubioru, wodę (jeżeli jest dostępna) lub za pomocą łopaty odkryć wierzchnią warstwę ziemi, by uniemożliwić rozprzestrzenianie się ognia.

W przypadku większego pożaru należy jak najszybciej uciec w bezpieczne miejsce, ostrzec inne osoby znajdujące się w pobliżu i zawiadomić straż pożarną, dzwoniąc pod nr 112 lub 998. Ważne będzie podanie informacji o tym, co się pali, gdzie i czy jest zagrożenie dla sąsiadujących miejscowości.