Dietetyczny paradoks bliźniąt, czyli skąd się bierze efekt jojo

efekt jojo

Odchudzanie zmienia nie tylko sylwetkę, ale także metabolizm, czyli gotowość spalania pożywienia. Po projekcie „formy na plażę” przez wiele miesięcy, a nawet lat, ilość greliny (tzw. hormonu głodu) utrzymuje się na poziomie o blisko jedną piątą wyższym niż przed dietą. I to nawet wtedy, gdy nie ograniczamy kalorii. Doskonale mówi o tym tzw. dietetyczny paradoks bliźniąt.

Po okresie diety, gdy poziom hormonu głodu wzrasta, jednocześnie organizm produkuje rażąco mało hormonu odpowiedzialnego za tłumienie głodu (peptydu YY) oraz leptyny zwiększającej tempo przemiany materii. Na skutek tego spalamy mało, a stale czujemy głód. Zmienia się nawet struktura mięśni, tak że każdy skurcz włókien mięśniowych staje się wydajniejszy i bardziej energooszczędny.

Świetnie obrazuje to dietetyczny paradoks bliźniąt, który opisała Gazeta Wyborcza. Wyobraźmy sobie Wacka i Placka. Ważyli tyle samo, potem Placek na skutek rozmiłowania w słodyczach przytył 30 kg, a następnie nadmiarowe 30 kg zrzucił. Znowu więc wyglądają identycznie i ważą tyle samo. Ale gdy Wacek i Placek ćwiczą na siłowni, to choć wykonują te same ćwiczenia i tak samo długo, Placek spala 20-25 proc. mniej kalorii. W dodatku gdy Placek spojrzy na coś do jedzenia, jego mózg wykazuje wyższą aktywność w rejonie nagrody (obiecuje mu niestworzone przyjemności) i dużo niższą aktywność w rejonie odpowiedzialnym za kontrolę zachowania (podszeptuje: weź pączka, nikt nie widzi).

Posty i głodówki tak zachwalane przez ascetów fantastycznie się sprawdzają, ale… podczas długich pielgrzymek na pustyni. Znacznie gorzej wśród obfitości kulinarnych pokus.

Cały psikus polega na tym, żeby przybierać jak najmniej – podsumowuje GW.

A co, gdy już przytyjemy?

Hanna Stolińska-Fiedorowicz, dietetyk z Instytutu Żywności i Żywienia radzi, by – oprócz ograniczenia liczby kalorii – jeść male porcje, ale regularnie, przynajmniej pięć posiłków dziennie. W przeciwnym razie organizm bardzo szybko zaczyna gromadzić zapasy, bo nie wie, kiedy otrzyma pożywienie.

Jak planować posiłki? Jeśli śniadanie zjesz o godz. 7, to czas na drugie śniadanie wypadnie o 10.30, obiad można zjeść już o 12.30, podwieczorek – o 16, a kolację – o 19.

Więcej: www.wyborcza.pl
Fot.: Erich Ferdinand/Flickr.com (CC BY 2.0)