jak zrzucić oponkę

Dzień 1: zrzucamy oponkę. Policzmy to

Opublikowano: 26 października 2017

Minął pierwszy dzień zrzucania oponki. Poszło nieźle – zjadłem 1740 kcal i nie kładę się spać głodny. Jadłem też smacznie. Ale po kolei. 

Obiecałem, że napiszę, jaką będę stosował dietę celem pozbycia się brzusznej otyłości. A więc… bardzo prostą i pozwalającą jeść co chcę i kiedy chcę. Nie wierzycie?

W mojej diecie są “jedynie” dwa ograniczniki – kaganiec kaloryczny (maksymalnie 2101 kcal na dobę) oraz odpowiednia ilość białka (2 gramy na kg masy ciała). Pierwszy – wiadomo – chcemy schudnąć. Białko natomiast przyda się do budowy masy mięśniowej. Niestety tłuszcz podczas ćwiczeń nie zamienia się bezpośrednio w mięśnie. Pierwszy trzeba spalić, drugie – zbudować. Całą resztę, pisząc brzydko, olałem. Czyli pory posiłków i tzw. zdrowe jedzenie. Dlaczego? Ano dlatego, żeby dieta nie stałą się katorgą, a zmianą łatwą do wprowadzenia. Żeby można było zjeść schabowego, pizzę czy napić się piwa. Ma być ujemny bilans energetyczny, a nie przymus jedzenia sałaty i kurczaka. Również pory jedzenia będą u mnie różne. Nie lubię się kłaść spać głodny, za to nie muszę jeść śniadania. Podobno to wbrew dietetycznym zasadom, ale na zdrowy chłopski rozum – co za różnica, czy zjem 2 tys. kcal w jednym posiłku czy w pięciu? Matematycznie żadna.

W obliczeniach zastosowałem aplikację Fitatu, która zresztą dziś przeszła “chrzest” i zliczyła moje pierwsze posiłki. Przydała się też elektroniczna waga.

Odpalając Fitatu, podajemy swoje podstawowe dane oraz cel, który chcemy osiągnąć. Ja wpisałem, że w ciągu trzech miesięcy chcę schudnąć 6,3 kg bez ćwiczeń. Oprócz płci, wieku, wagi i wzrostu podaje się także poziom aktywności fizycznej. Wpisałem “bardzo niska” oraz brak treningów. Te oczywiście będą, ale jako dodatkowy spalacz. Chciałem, by Fitatu pokazywało mi, ale mogę zjeść bez nich – by móc chudnąć.

Wyszło, że dziennie mogę zjeść 2101 kcal. Wchodząc w zakładkę “cele dzienne”, można ręcznie wpisać, ile mam zjeść białka, tłuszczu czy węglowodanów. Dane zaczerpnąłem z zasad robienia “masy” na siłowni. A te są dość proste.

Białko: ok. 2 g na 1 kg masy ciała na dobę
Tłuszcze: przyjąłem 24 proc. zapotrzebowania kalorycznego/dobę
Węglowodany: reszta bilansu kalorycznego

W jednym z kolejnych wpisów szczegółowo wyjaśnię te wyliczenia. Tymczasem wystarczyło pomnożyć gramy białka przez moją wagę (86,3 kg), wpisać w rubrykę tłuszcze 24 proc. i w  rubrykę węglowodany tyle, ile brakowało do 100 proc. Wyszło, po zaokrągleniu, tak:

A teraz… czy udało się te cele osiągnąć? Prawie. Wśród zjedzonych potraw znalazła się pizza, zwyczajny obiad z ziemniakami, kurczakiem i pomidorem ze śmietaną (ale 9 proc.), a nawet… szklanka cydru, który mi został jeszcze z dni bezdietowych. W sumie wyszło mi 1740 kcal, w tym: 139 gramów białka, 31 gramów tłuszczu i 245 gramów węglowodanów. Tak na oko – wypadałoby dołożyć białka i zdjąć nieco “węgli”. Generalnie jednak nie jest źle – zobaczymy jutro.

Tymczasem pozdrawiam was i zastrzegam – nie jestem dietetykiem ani lekarzem, nie znam też efektu moich eksperymentów. Postanowiłem jednak, że będę liczył i jadł tak, jak z reguły każdy “kombinuje”. Jeśli chcecie powielać – to na własną odpowiedzialność. Dobranoc – wcale niegłodny sprawnypo40.

W kolejnym wpisie co nieco o ważeniu i porcjowaniu. Idzie to w miarę szybko, a gwarantuje super dokładne wyliczenia.

Udostępnij ten post:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Powiązane treści
otyłość ciekawostki
Myślisz, że tkanka tłuszczowa to tylko zbędne kilogr...
otyłość brzuszna
Kilka dni nic nie pisałem, więc pewnie zastanawialiś...
rozepchany żołądek
Mniej więcej od tygodnia zauważam, że odczuwam zdecy...
tabletki na odchudzanie
Gdy się odchudzamy, zrzucamy "mięsień piwny" czy cho...
zrzucamy oponkę
Obiecałem, że co 10 dni będę się fotografował i mier...
Nowe artykuły
Intensywny tryb życia, pośpiech i różnorodność miejsc, w jak...
Wstęp do tematu leczenia depresji i zaburzeń lękowych oraz w...
Rozważając implanty zębowe, pamiętaj, że to nie tylko koszto...